← Wróć do Wiedzy

Sklep internetowy na zamówienie: kiedy gotowa platforma przestaje wystarczać

WooCommerce, Shopify czy PrestaShop wystarczą większości sklepów. Przestają wystarczać, gdy sprzedajesz firmom, łączysz wielu dostawców w jednym koszyku albo cena zależy od wielu warstw rabatów i marż. Pokazujemy, jak rozpoznać ten moment, na przykładzie platformy Medby, którą przenieśliśmy z WooCommerce na własny system.

Wiktor Nowicki
Kluczowy wniosek

Gotowa platforma e-commerce wystarczy, dopóki sprzedajesz w typowy sposób: jeden sprzedawca, jeden cennik, klient indywidualny. Sklep na zamówienie zaczyna się opłacać, gdy model biznesowy wymaga logiki, której nie da się dokleić wtyczką: marketplace wielu dostawców, ceny B2B składane z wielu warstw, zakupy całej firmy z akceptacjami albo AI, które realnie robi zakupy z klientem.

Na początek uczciwie: większość sklepów internetowych nie potrzebuje dedykowanej platformy. WooCommerce, Shopify czy PrestaShop to dojrzałe narzędzia, które obsłużą typowy sklep taniej i szybciej niż cokolwiek budowanego od zera. Pytanie brzmi więc nie „czy custom jest lepszy", tylko w którym momencie gotowiec zaczyna kosztować więcej, niż daje.

Po czym poznać, że gotowa platforma przestaje wystarczać?

  • Liczba wtyczek rośnie szybciej niż sprzedaż. Każda nowa potrzeba to kolejny dodatek, a dodatki zaczynają ze sobą kolidować.
  • Zespół obchodzi system ręcznie. Ceny indywidualne w arkuszu, zamówienia rozdzielane między dostawców mailem, faktury składane poza sklepem.
  • Model biznesowy nie pasuje do koszyka. Sprzedajesz firmom, a nie osobom. Łączysz ofertę wielu hurtowni. Pobierasz abonament.
  • Nie możesz zrobić tego, co wyróżnia Cię na rynku, bo platforma na to nie pozwala albo pozwala tylko połowicznie.

Przykład: Medby i przejście z WooCommerce

Medby to platforma zakupowa dla gabinetów, klinik i przychodni. Obietnica jest prosta: placówka kupuje wszystko w jednym miejscu, od wielu zaufanych producentów, z jednym logowaniem i jedną fakturą. Poprzednia wersja działała na WooCommerce i do pewnej skali wystarczała. Model biznesowy Medby urósł jednak ponad to, co gotowy sklep z wtyczkami potrafi udźwignąć.

Oto logika, której nie dało się dokleić kolejną wtyczką:

  • Wielu dostawców, jeden koszyk. Zamówienie trzeba automatycznie rozdzielić między dostawców, z ich metodami wysyłki, minimami i progami darmowej dostawy, a klient ma zobaczyć jedną płatność i jedną fakturę.
  • Cena z wielu warstw. Rabaty dostawcy i platformy, marże, ceny indywidualne firm, progi ilościowe i rabaty na koszyk. Każda kombinacja musi dać jedną poprawną cenę i nie zjeść marży.
  • Firma zamiast pojedynczego klienta. W placówce kupuje kilka osób, menedżer zatwierdza koszyki, a towar jedzie do różnych punktów dostawy.
  • Katalog z feedów. Oferta hurtowni zmienia się codziennie, a każdy dostawca opisuje nazwy, kategorie i warianty po swojemu.

Co daje własna platforma, czego nie da gotowiec?

Silnik cenowy, który nie pozwala stracić

W Medby osiem dźwigni cenowych składa się automatycznie w jedną cenę końcową, w 56 możliwych kombinacjach. Marżę można ustawić globalnie, per dostawca, per produkt i per klient, a kalkulator pilnuje, żeby żadna kombinacja rabatów nie zeszła poniżej kosztu od dostawcy. Symulator pokazuje cenę dla wybranej firmy dokładnie taką, jaka policzy się przy zamówieniu. Zero rozjazdu między podglądem a rzeczywistością.

Zakupy przez rozmowę

Asystent zakupowy AI nie tylko odpowiada na pytania. Po poleceniu „dodaj 3 opakowania rękawic nitrylowych M" produkt jest w koszyku, bo asystent wykonuje akcję w systemie. Zna historię zakupów firmy, szuka po opisie potrzeby, podstawia właściwy rozmiar i porównuje cenę za sztukę, żeby było jasne, co jest realnie najtańsze. Przy tym pilnuje zasad: nie zdradza cen niezalogowanym i jest odporny na próby manipulacji poleceniami.

Katalog, który układa się sam

Kolejność produktów liczy się z realnych danych: sprzedaży, liczby zamówień, konwersji i oglądalności, z uwzględnieniem marży. Wyszukiwarka łączy dopasowanie tekstowe (nazwy, numery katalogowe, literówki) z wyszukiwaniem semantycznym, które rozumie znaczenie. Import z hurtowni odbywa się w nocy z plików CSV, XML i API, a AI kategoryzuje nowe produkty, co przy tysiącach pozycji oznacza dni ręcznej pracy mniej.

Zakupy całej firmy

Pracownik kompletuje koszyk, menedżer go zatwierdza. Wiele punktów dostawy, wspólne listy zakupowe, raport oszczędności i wydatków, faktury do pobrania bez maila do opiekuna. Archiwum zamówień z poprzedniej platformy dopasowaliśmy po SKU, więc ponowienie dawnego zakupu to jedno kliknięcie.

Ile to kosztuje w porównaniu z gotowcem?

Więcej na starcie, to oczywiste. Właściwe porównanie wygląda jednak tak: koszt budowy własnej platformy kontra suma abonamentów, wtyczek, ich utrzymania, ręcznej pracy zespołu obchodzącego ograniczenia i sprzedaży, której nie da się zrobić, bo platforma na nią nie pozwala. Przy typowym sklepie ten rachunek wygrywa gotowiec. Przy marketplace B2B takim jak Medby wygrywa własny system, bo to on jest produktem. Więcej o tym, jak liczyć koszt oprogramowania, piszemy w tekście o cenie aplikacji webowej.

Jak przejść z gotowej platformy na własną bez utraty klientów?

  1. Migracja z historią. Klienci muszą zobaczyć swoje wcześniejsze zamówienia. W Medby przenieśliśmy je razem z bazą.
  2. Adresy URL i SEO. Przekierowania 301 ze starych adresów produktów i kategorii, żeby nie stracić pozycji w Google.
  3. Etapy zamiast wielkiego wybuchu. Najpierw rdzeń zakupowy, potem funkcje, które go rozwijają.
  4. Projekt pod klienta, który wraca. Platformę B2B odwiedza się co tydzień. W Medby świadomie odeszliśmy od chłodnej, klinicznej estetyki branży medycznej na rzecz miękkiego, spokojnego interfejsu, bo to narzędzie codziennej pracy.
Zdaniem autora

Przy Medby najważniejsza decyzja zapadła, zanim powstał pierwszy ekran: uznaliśmy, że złożoność zostaje pod spodem, a klient ma dostać sklep prostszy niż zwykły. Osiem dźwigni cenowych, podział na dostawców i akceptacje dzieją się w tle, a placówka widzi koszyk, cenę i jedną fakturę. Moim zdaniem to jest właściwy test, czy potrzebujesz platformy na zamówienie: jeśli Twoja przewaga polega na logice, której klient ma w ogóle nie zauważać, gotowiec jej nie udźwignie.

Wiktor Nowicki, CEO LUNOLAB

Zobacz, jak budujemy sklepy internetowe, panele B2B i asystentów zakupowych AI. Jeśli zastanawiasz się, czy Twój sklep dojrzał do własnej platformy, porozmawiajmy.

Źródła
  1. LUNOLAB, case study: platforma e-commerce B2B Medby.
Wiktor Nowicki
Wiktor Nowicki

CEO i współzałożyciel LUNOLAB

CEO i współzałożyciel LUNOLAB. Odpowiada za strategię firmy i jako project manager prowadzi projekty od pierwszej rozmowy do wdrożenia, od platformy e-commerce B2B Medby po autonomiczny system sprzedaży dla brandu alkoholowego w USA. Przekłada cele biznesowe klienta na zakres, etapy i wycenę fixed price. Pisze o strategii wdrażania AI i o tym, kiedy technologia realnie się zwraca.

Masz pomysł na wdrożenie technologii u siebie?

Umów bezpłatną rozmowę